Byłam mężatką od 12 lat. Mój mąż mniej więcej siedem lat temu nawiązał związek z inną kobietą. Zerwali i wrócili do siebie, ale teraz ponownie wznowili swój związek. Mamy dwóch wspaniałych synów. Dziewczyna mojego męża nie miała dzieci, choć była znacznie młodsza ode mnie.
Życie rodzinne kochanki mojego męża jakoś się nie ułożyło, ale jej związek z moim mężem, jak można sobie wyobrazić, był długi i nawet stabilny. Nie wiem, jak do tego doszłam, ale muszę przyznać, że nigdy nie próbowała dostać się do naszej rodziny. Nie było też prób odebrania mi męża. Ale pewnego dnia mój mąż wrócił do domu i powiedział mi, że jego kochanka była w ciąży z bliźniakami!
Chociaż starałam się być spokojna z powodu jego ciągłych wizyt u niej, moja cierpliwość dobiegła końca – wszystko miało swoje granice. Wtedy mój mąż wbił ostatni gwóźdź do trumny, powiedział, że mnie zostawia, ale nie opuści dzieci i zapewni im wszystko, czego potrzebują. Później dowiedziałam się, że kochanka mojego męża nie mogła zajść w ciążę, więc poddała się zabiegowi in vitro.
Mąż prosił mnie, abym nie eskalowała sytuacji, ponieważ doskonale o wszystkim wiedziałam. Byłam po prostu wściekła. Słusznie mówią, że trzeba się szanować i nie należy tolerować zdrady. Postanowiłam spotkać się z tą kobietą i spokojnie porozmawiać.
Jego dziewczyna opowiedziała mi swoją historię. O tym, jak była mężatką, a jej małżeństwo było bardzo nieudane. I że wszystko jej teraz odpowiadało! Uważała, że idealny byłby nieskomplikowany związek i odwiedzający tata dla jej przyszłych dzieci. Powiedziała, że nie mam się czym martwić i zasugerowała, żeby nie komplikować sytuacji.
Chciała zostawić wszystko tak, jak było. Wspomniała również, że nie potrzebowała pomocy finansowej, więc nie będzie prosić o pieniądze. Chciała jedynie spełnić swój instynkt macierzyński. Poprosiła, żebym nie brała tego do siebie, tylko potraktowała to tak, jakby mój mąż właśnie został dawcą. Nie zdecydowałam jeszcze, co zrobię. Może trochę pocierpię dla dobra dzieci. Najdziwniejsze jest to, że nie nienawidzę kochanki mojego męża. Okazała się bardzo miłą kobietą, ale wybrała bardzo dziwną drogę do szczęścia.