Kirill i ja jesteśmy małżeństwem od 16 lat. Kiedy się pobraliśmy, byłam już raz rozwiedziona i miałam dwoje dzieci: syna i córkę. Kirill traktował je jak własne.
W rzeczywistości przez 16 lat swojego życia zrobił dla nas bardzo wiele i jestem mu za to bardzo wdzięczny. Kiedy zmarł ojciec Kyrylo, zrzekł się swojej części spadku na rzecz brata, mówiąc, że brat bardziej go potrzebuje. Nie wtrącałem się w ich relacje. Wszystko szło gładko, ale nagle zmarła moja matka.
Moja matka miała mieszkanie, daczę i dużo pieniędzy w banku. Daczę zostawiła mojej córce, mieszkanie mnie, a wszystkie pieniądze mojemu bratu. Mój brat i ja zawsze byliśmy bardzo blisko od dzieciństwa.
Kiedy dorósł, założył własną firmę i zaczął dobrze zarabiać, więc zrezygnował ze swoich pieniędzy na rzecz mojej córki, a ja również oddałem mieszkanie córce, ponieważ podczas gdy życie mojego syna było idealne, moja córka wyszła za mąż za chłopca z sierocińca i nie spali po nocach, oboje pracując na dwóch etatach, aby zapłacić czynsz i zaoszczędzić trochę na własne mieszkanie.
Kiedy się o tym dowiedziała, jej córka zaczęła płakać. Nie mogła się uspokoić, ponieważ teraz ona i jej mąż mogli żyć pełnią życia, spać i jeść jak normalni ludzie. Potem pojawił się kolejny problem: Kirył miał mi za złe, że nie zatrzymałem mieszkania matki dla siebie.
Próbowałam wyjaśnić, że nie wtrącałam się w ich sprawy rodzinne, kiedy zrzekł się spadku, ale Kirill nie chciał mnie zrozumieć. Powiedział nawet, że myśli o złożeniu pozwu o rozwód, jeśli nie zamierzam brać pod uwagę jego zdania.