Przeszłam na emeryturę i teraz pracuję jako sprzątaczka. Nie mogę nic na to poradzić, ponieważ emerytura jest tak niska, a ja mam na utrzymaniu chorą matkę. Zostałam więc sprzątaczką w pewnej firmie. Płaca była przeciętna, więc nie narzekałem zbytnio.
Ciężko było jednak dostać się do miejsca pracy, codziennie spędzałem około godziny jadąc tam i tyle samo wracając. Droga była bardzo męcząca.
Musiałam umyć 12 biur, korytarz i toalety na każdym piętrze. Ale potem zmieniło się nasze kierownictwo, a nowa firma postawiła własne warunki.
Teraz nie płacono nam za wakacje i nie dawano pieniędzy za dni chorobowe. Z powodu tych warunków jedna ze sprzątaczek odmówiła pracy. Mój partner i ja musieliśmy przejąć jej pracę, chociaż nie otrzymaliśmy za to dodatkowego wynagrodzenia. Praca stała się bardziej wymagająca, zaczęły mnie boleć plecy, a codzienne wdychanie detergentu było niebezpieczne. Zaczęłam mieć alergię.
I wtedy, całkiem przypadkiem, zobaczyłam ogłoszenie w aptece, że w sąsiednim budynku potrzebna jest sprzątaczka. Postanowiłam pójść i dowiedzieć się, jakie są warunki.
Wszystko mi się podobało, więc natychmiast rzuciłem poprzednią pracę i przeniosłem się do nowego biura.
Kiedy otrzymałam pierwszą pensję w nowym miejscu, po prostu się rozpłakałam. Ale nie dlatego, że miałam za mało pieniędzy czy byłam zmęczona.
Wręcz przeciwnie, byłem bardzo szczęśliwy. W nowym miejscu płacono mi dwa razy więcej niż w poprzednim. Co więcej, nie sprzątałam 12 biur, a jedynie 8 małych pokoi.
Mieli droższy detergent wysokiej jakości, który nie powodował u mnie alergii. Cieszyłem się, że mam taką pracę i wyrozumiały zespół.