Moja żona i ja jesteśmy małżeństwem od ponad 35 lat. Niedawno przeszliśmy na emeryturę. Żyjemy cicho i spokojnie, ale do dziś prześladują mnie pewne problemy.
Wydaje mi się, że w młodości moja żona mnie zdradziła. W rzeczywistości podejrzewałem to wcześniej, ale ostatnio miałem czas o tym wszystkim pomyśleć, przeanalizowałem fakty i zdałem sobie sprawę, że jest to bardzo prawdopodobne.
W młodości przyjaźniliśmy się z jednym małżeństwem. Przez kilka lat wynajmowali mieszkanie obok naszego i na tej podstawie zaprzyjaźniliśmy się.
Byli praktycznie naszymi rówieśnikami. Czasami przychodzili do nas na wakacje, ładnie siedzieliśmy. Ale potem nagle przenieśli się do innego domu. Potem nasze więzi zostały zerwane. Ale wielokrotnie widziałem Igora w klinice, w której moja żona pracuje jako lekarz.
Za każdym razem, gdy mnie spotykał, zareagował dziwnie i udawał, że przyjeżdża tu w interesach. Ale jakoś spotkałem go zawsze w pobliżu biura mojej żony.
Były też niejednoznaczne frazy, które usłyszała moja żona. Na przykład raz po wypiciu zaczęła mówić, że żałuje, że w młodości nie miała dość. Rozumiem, że teraz to wszystko nie jest tak istotne, ale dręczą mnie pytania. Nie ma mowy, żebym odważył się zapytać prosto.