Irek, wówczas 6 letni chłopiec przechadzał się po stacji i patrzył w oczy przechodniów. Rozpaczał, gdy zdał sobie sprawę, że jego matka może nie wrócić. Schował się w kącie i wyciągnął precle, które mu zostawiła. Karolina natychmiast zauważyła chłopca i zawołała męża. Kiedy zapytali go, gdzie są jego rodzice, ten rozpłakał się.
Młodzi małżonkowie postanowili odwołać swoją podróż i pomóc biednemu dziecku. Ten głodny chłopiec poruszył ich do głębi. Najpierw dobrze go nakarmili, a potem poszli na policję. Mieli już dwójkę własnych dzieci, jednak nie chcieli zostawić zdezorientowanego chłopca na stacji kolejowej zupełnie samego. Nie chcieli nawet wyobrażać sobie, jak bardzo bał się tutaj sam. Kiedy przyjechała policja, musieli się rozdzielić, ponieważ Irek został zabrany do czasu wyjaśnienia okoliczności, następnie umieszczono go w Domu Dziecka.
Karolina i jej mąż codziennie odwiedzali swojego nowego przyjaciela. Któregoś dnia zdecydowali się zostać jego rodzicami adopcyjnymi. W ten sposób Irek zyskał prawdziwą rodzinę. Dzieci ciepło przyjęły nowego członka i natychmiast zaprzyjaźniły się z chłopcem. Nie były zazdrosne, ale współczujące i życzliwe dla niego. Życie potoczyło się w taki sposób, że synowie Karoliny i jej męża zjechali po równi pochyłej, uwikłali się w złe towarzystwo i polecieli w stronę życiowej otchłani. Jednak Irek zawsze był u ich boku. Był dumą swoich przybranych rodziców.
Po ukończeniu uniwersytetu z wyróżnieniem, dostał dobrą pracę i świetnie radził sobie w życiu. Pewnego dnia podeszła do niego niechlujna, bezdomna kobieta. Stała tuż przy wejściu do jego apartamentowca. Mężczyzna nie mógł pomylić tych oczu. Kobieta rzekła:
– Irek, jestem Twoją matką. Czy wpuścisz mnie do swojego domu? – zapytała nieznajoma.
Nie miał pojęcia, jak znalazła jego adres, lecz nie obchodziło go to. Odpowiedział jej z pogardą:
– Wrócę zaraz. Poczekaj chwilę.
Wszedł do mieszkania i po chwili pojawił się z kopertą pieniędzy, wręczył je matce i powiedział:
– Masz, weź je i idź na stację. Pomyślę o Tobie za 30 lat!