Mam trzydzieści lat, jestem mężatką i mam dziecko. Moim wyzwaniem jest utrzymanie dwóch rodzin: moich rodziców i rodziny mojego męża. Kiedy byłam jeszcze w szkole, zaczęłam zarabiać, pomagając rodzicom. Dostałam się do instytutu na własną rękę, ale straciłam stypendium i darmowe czesne, ponieważ byłam nieobecna na zajęciach z moją przyjaciółką.
Kiedy miałam 18 lat, zaczęłam sprzedawać ubrania na targu, pracując przy każdej pogodzie i oddając rodzicom prawie wszystko, co zarobiłam. Dwa lata później zmieniłam pracę na biurową, zdając sobie sprawę, że bez wykształcenia moje możliwości są ograniczone. Kiedy ponownie rozpoczęłam studia na płatnym wydziale, pracowałam i jednocześnie wspierałam rodziców, oszczędzając pieniądze na wszystko, od ubrań po transport.
Kiedy poznałam wspaniałego młodego mężczyznę, musiałam zmierzyć się z jego uprzedzeniami wobec biednych, co wzmocniło moje kompleksy dotyczące ubóstwa w moim domu. Później poznałam starszego mężczyznę, Andrija, który zaakceptował mnie taką, jaką byłam i zaczęliśmy się spotykać. Po ukończeniu studiów straciłam pracę, ale ostatecznie znalazłam pracę w swojej dziedzinie, nadal utrzymując rodzinę, a nawet rodzinę mojego męża.
Andrij oświadczył mi się, wyszłam za niego i mieliśmy dziecko. Kiedy dziecko skończyło rok, wróciłam do pracy, nadal opiekując się rodzicami. Od dziesięciu lat jestem odpowiedzialna za utrzymanie obu rodzin, podczas gdy mój mąż jest teraz bezrobotny. Nikt nie docenia moich wysiłków i jest to wyczerpujące psychicznie. Moi rodzice i rodzeństwo nie chcą pracować, nie zdając sobie sprawy, że mam też własną rodzinę i dziecko. Nie mogę ich utrzymywać w nieskończoność, ale trudno mi odmówić pomocy rodzicom.