Moje małżeństwo z Hnatem trwało 10 lat, podczas których zajmowałam się domem i pracowałam zdalnie, chociaż on nigdy nie uważał mojej pracy za prawdziwą pracę. Na początku lubiłam sprawiać mu przyjemność wykwintnymi posiłkami i prezentami, a kiedy pytał, skąd mam takie środki, z uśmiechem odpowiadałam, że jestem magikiem.
W rezultacie Ignat stał się mniej zaniepokojony swoim wkładem finansowym w naszą rodzinę.Mieszkaliśmy w mieszkaniu, które kupili jego rodzice i od czasu do czasu pomagali nam finansowo, co wspierało jego pomysł założenia własnej firmy. Wszystkie inne wydatki były pokrywane przeze mnie.
Pewnego dnia przyłapałam się na myśli, że niedługo skończę 38 lat i może być już za późno na myślenie o posiadaniu dzieci.
Pomimo naszych trudności finansowych, zasugerowałam Hnatowi, by skorzystał z drogiego leczenia mojej choroby. Hnat wahał się z powodu problemów biznesowych i braku funduszy. Po kilku nieudanych próbach, które jeszcze bardziej pogorszyły naszą sytuację finansową, w końcu nalegałem na kontynuowanie leczenia.
Ignat jednak kategorycznie odmówił, mówiąc, że nie ma więcej pieniędzy. Czując się zdruzgotana i pozbawiona wsparcia, opuściłam go, zabierając tylko moje małe przybory kuchenne. Znalazłam schronienie i pocieszenie u moich rodziców
. Podczas tego okresu refleksji zdałam sobie sprawę, że nie chcę dłużej czekać na Hnata i żyć w rozpaczy. Miesiąc później wróciłam do pracy, podjęłam się różnych projektów z nowymi celami: kupić mieszkanie, znaleźć nowego męża, mieć dziecko – można powiedzieć, pomimo pozycji Hnata.
Kiedy poznałam Makara i zaczęłam się z nim spotykać, szybko odkryłam wzajemną troskę i uczucie, które sprawiły, że zapomniałam o potrzebie udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Teraz, gdy mam kochającego męża, nowe mieszkanie i dziecko, które pojawiło się bez większego wysiłku, nie czuję już potrzeby demonstrowania mojego szczęśliwego życia Gnatowi ani nikomu innemu. W końcu odnalazłam satysfakcję i poczucie spokoju…