Mając dwójkę dzieci, nie wyobrażałem sobie, że na starość nie będę miał dokąd pójść. Kiedy znalazłam się w trudnej sytuacji, moja córka powiedziała mi, że w jej domu jest za mało miejsca i zasugerowała, żebym poszła do syna, któremu pomagałam przez całe życie.
Jednak moja synowa również nie chciała, żebym z nimi mieszkała, uważając, że matka powinna zostać z córką na starość…
Moje życie zmieniło się dramatycznie, gdy zmarł mój partner Witalij.
Mieszkałam z nim przez 16 lat, uważając go za męża, choć nigdy nie sformalizowaliśmy naszego związku. Po śmierci Witalija jego córka odziedziczyła jego mieszkanie i dała mi dwa tygodnie na wyprowadzkę. Wiele lat temu oddałem córce nasze dwupokojowe mieszkanie, gdy wyszła za mąż, mimo że nigdy nie wybaczyła mi związku z Witalijem.
Potem wykorzystałam swoje oszczędności, aby pomóc synowi kupić dom, myśląc, że wszystko będzie dobrze z Witalijem. Teraz nie miałam dokąd pójść… Córka i syn odmówili mi schronienia, a synowa zaproponowała mi wyjazd do pracy do Włoch, gdzie pracowała jej matka.
Chociaż wydaje się to całkowicie akceptowalną opcją, boję się wyjechać za granicę w wieku 57 lat. Nie spodziewałem się, że moje dzieci mnie opuszczą. Teraz zadaję sobie pytanie: czy Włochy byłyby dla mnie najlepszą opcją, pomimo moich obaw?