Olesia była bogatą kobietą. Od rodziców odziedziczyła biznes, który skutecznie prosperował. Do narodzin dziecka była całkowicie gotowa i podeszła do tego z powagą i odpowiedzialnością. Kiedy miała 27 lat, urodziła sobie syna. Olesia wychowała bardzo przystojnego syna. Był dobrze wychowany, wykształcony, pomagał matce w interesach, a po ukończeniu uniwersytetu został partnerem.
Olesia była w delegacji w innym kraju, kiedy zadzwonił do niej przyjaciel jej syna, informując, że Ołeksij miał wypadek i został przewieziony do szpitala. Po zadzwonieniu do syna, jej serce uspokoiło się. Lekarze powiedzieli, że niedługo go wypiszą, ale na nogę nałożono gips.
Ołeksij poprosił matkę, żeby zajmowała się swoimi sprawami i że z nim wszystko w porządku, sam sobie poradzi. Olesia zadzwoniła do swojej przyjaciółki Anastazji, prosząc ją, żeby była uważna na syna. Anastazja bez wahania zgodziła się. Z spokojnym sumieniem Olesia zajęła się swoimi sprawami.
Po kilku tygodniach Olesia wróciła do domu. Jej syn zachowywał się podejrzanie cicho, pomyślała, że może wypadek tak na niego wpłynął, ale… Ołeksij powiedział matce, że zakochał się w Anastazji. Kiedy ona go opiekowała, między nimi iskrzyło.
Spotykali się przez wszystkie te tygodnie, a teraz Ołeksij postanowił poinformować matkę, że będą razem żyć. Matka była przeciwna, „tak, wygląda młodziej niż na swoje lata, ale wciąż, mają 20 lat różnicy! To absurd!” – rozmyślała Olesia. Po tym, jak syn wyjechał, nie rozmawiali.
Minęło wystarczająco dużo czasu i pewnego dnia syn wrócił. Olesia bardzo się ucieszyła, nakryła stół. Była pełna nadziei, że ona i Anastazja się rozstali.
– Mamo, przyjdź na nasze z Nastią wesele, będziemy ci bardzo wdzięczni. A tak, wkrótce będziesz miała wnuczkę.
Olesia siedziała, a łzy spływały po jej policzkach, nie rozumiała, czy to z radości, czy z żalu.