Była właścicielka daczy postanowiła zrobić na złość nowym właścicielom, ale zapłaciła cenę za swoją bezczelność!

Ta historia wydarzyła się kilka lat temu w naszej wspólnocie ogrodowej. Wszyscy sąsiedzi przyszli zobaczyć ten “cud”. Rodzina postanowiła kupić mały domek nad brzegiem jeziora.

Podpisali dokumenty z przewodniczącym stowarzyszenia i uścisnęli sobie dłonie. Ale nagle jedna ciotka, już była właścicielka daczy, przypomniała im o piekarniku i czajniku, które chciałaby zabrać z domu. Oczywiście nowi właściciele nie sprzeciwiali się. “Sam przyniosę ci klucze, więc możesz przyjechać z miasta.” Nic nie zapowiadało kłopotów, ale tak się nie stało. Tydzień później piękny domek zamienił się w ruinę. Plastikowe okna, siding, metalowe dachówki – wszystko zniknęło.

Nie było gniazdek ani linoleum. Dom, jak się okazało, nie był wykonany z przyjaznego dla środowiska drewna sosnowego, jak napisano we wniosku, ale z podkładów kolejowych, które były używane do budowy wszystkich wcześniejszych domów. Historia skończyła się dobrze. Nowi właściciele kategorycznie odmówili oddania rozebranych materiałów.

Dokonano pełnej oceny pozostałych śmieci. Była właścicielka, aby uniknąć pójścia do więzienia za wielką kradzież, zawarła ugodę i zrekompensowała wszystkie szkody.

W rezultacie okazało się, że była właścicielka była na tyle głupia, że oddała swoją 6-hektarową działkę z domkiem letniskowym.

Teraz stoi tu wspaniały, nowy dom, w którym można mieszkać nawet zimą. Ale najzabawniejsze było stwierdzenie bezczelnej cioci-gospodyni: “Jak mnie znalazłaś? Nie podałam ci adresu, wyrzuciłam mapę, z którą się komunikowałyśmy!”. Bezczelna ciotka nawet nie pomyślała, że umowa kupna-sprzedaży zawierała wszystkie dane paszportowe.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *