Jestem w ciąży, już w 7 miesiącu. Jestem bardzo szczęśliwa z mojej sytuacji, szczególnie w chwilach uświadomienia sobie, że moje dziecko rośnie i rozwija się we mnie, aby być gotowym do porodu. Niedawno spotkałam koleżankę w centrum handlowym, była na zakupach z przyjaciółką, a ja błąkałam się bez celu po centrum czekając na męża.
Dziewczyny zaprosiły mnie, żebym usiadła z nimi w strefie gastronomicznej. Byłam zmęczona, więc się zgodziłam. Poszłyśmy usiąść, a moja nowa przyjaciółka Ira położyła dłoń na moim brzuchu. “Kochana, bądź pewna, że ciąża to jeden z najwspanialszych okresów w życiu.” “Wiem” – powiedziałam, uśmiechając się – “nie tylko mój mąż, ale cała jego rodzina nosi mnie na rękach, nie wspominając o mojej..
– Szczęściara, ale nie każdy ma szczęście”. Ira opowiedziała mi historię swojego wypisu, która po prostu mnie oszołomiła. Kiedy Ira dowiedziała się o swojej ciąży i powiedziała szefom, została natychmiast zwolniona, ponieważ nie potrzebowali urlopu macierzyńskiego. Ale Irina potraktowała to jako prezent i postanowiła poświęcić się swoim ulubionym rozrywkom: szyciu, programom telewizyjnym, książkom itp. Mąż nie pozwolił jej na żadne zakupy dla dziecka. “Urodzisz dziecko, gdy będziesz w szpitalu” – powiedział. Moja szwagierka obiecała dać nam wózki, łóżeczko, nieużywane butelki, smoczki i inne drobiazgi, ale musieliśmy wszystko wyczyścić z plam i kurzu. Przed wyjazdem do szpitala położniczego Ira zdołała spakować dla siebie tylko jedną torbę na porodówkę. Poprosili o resztę i zażądali, aby się tym nie martwić. Biedna kobieta musiała nawet zostawić swoje ubrania w pralni.
Dlaczego mi to wszystko powiedziała? Ponieważ ubrania zostały pozostawione w bębnie, a dziecko zostało bez żadnych ubrań. W dniu wypisu mąż Iriny przyszedł do szpitala prosto z biura. Biedak pracował na dwa etaty i potrzebował pieniędzy na utrzymanie dziecka. Kiedy Ira wróciła do domu, zastała wszystko tak, jak zostawiła, tylko zadymione i bardziej brudne. Myślę, że nie trzeba dodawać, że rzeczy podarowane przez siostrę męża nadal leżały w kącie, brudne.
Nie było nawet w co przebrać dziecka. Na szczęście przyjaciele Iriny dali jej pieluchy i ubranka dla dziecka. Tego dnia Iryna chciała ukamienować swoich krewnych i powiesić męża… albo rozwieść się z nim, a potem go powiesić. Ironia polega na tym, że nawet matka Iryny obwiniała ją za to, że nie zajęła się tymi sprawami, gdy była w ciąży, ponieważ miała 9 miesięcy bezczynności. Wiesz, po tej historii miałam ochotę spakować torbę do szpitala położniczego, uporządkować wszystko i zostać tam przez 2 miesiące dla pewności.