23 sierpnia 2016 r. 19-letnia Terresa Harrison wybrała się na wycieczkę do Parku Narodowego Glacier.
Następnego dnia miała wrócić do punktu wyjścia, ale nigdy się nie pojawiła.
W maju 2017 r. jej ciało znaleziono na dnie jeziora Courts Lake.
23 sierpnia 2016 r. o godz. 7:00 czasu lokalnego kamery monitoringu na stacji benzynowej Glacier Gateway Stop w Columbia Falls zarejestrowały dwie dziewczyny.
19-letnia Terresa Harrison stała przy półce z przekąskami, trzymając butelkę wody oczyszczonej i baton energetyczny.
arrow_forward_iosObejrzyj więcej
Pauza
00:00
00:23
06:28
Wycisz
Obok niej stała jej przyjaciółka Paula Jones, która tego dnia zawiozła ją na początek szlaku.
Paula powiedziała później śledczym, że Teresa wyglądała na skupioną i zainspirowaną.
Po pracowitym lecie chciała spędzić dzień w górach, aby zresetować się przed powrotem do szkoły.
Po krótkim postoju dziewczyny pojechały w kierunku północno-zachodniej części Parku Narodowego Glacier.
Ich trasa biegła wąską górską drogą, gdzie las iglasty niemal całkowicie zasłaniał autostradę w niektórych miejscach.
Śledczy odtworzyli później trasę, korzystając z nagrań z kamer przy wejściu do parku.
Srebrny sedan Pauli został zarejestrowany 15 minut przed 9 rano na punkcie kontrolnym.
Parking w pobliżu początku szlaku Courts Lake Loop Trail był tego ranka prawie pusty.
Jedynymi elementami przerywającymi ciszę były kamienne tablice informacyjne, drewniana księga gości i znak ostrzegający przed aktywnością niedźwiedzi grizzly.
Według Pauli nie spędzili tam dużo czasu.
Teresa szybko sprawdziła swój sprzęt, wypełniła rubrykę w księdze gości, wskazując kierunek podróży i przewidywany czas powrotu, a następnie wyregulowała paski plecaka.
Paula wspomina, że Teresa wyglądała na pewną siebie i nie wyrażała żadnych wątpliwości co do samotnej wyprawy do lasu.
O 10:00 rano, około 20 minut po przybyciu, Teresa ruszyła ścieżką, która ginęła wśród ciemnych pni drzew iglastych.
Wiatr był lekki, pogoda stabilna, a gęste liście przepuszczały tylko rozproszone promienie słońca.
Oficjalny opis trasy wskazywał, że odcinek ten był uważany za średnio trudny, ale tego dnia nie było na nim zbyt wielu turystów.
Na parkingu stało tylko kilka samochodów, a nikt z tych, którzy wcześniej się zarejestrowali, nie wracał, gdy rozpoczęła się wycieczka.
Teresa spędziła ostatnie godziny w górskim lesie, gdzie ziemia pokryta jest miękkim dywanem igieł sosnowych, a jej ślady stóp prawie nie pozostawiają śladów.
Część jej trasy odkryły dopiero psy poszukiwawcze.
Podczas późniejszej akcji pewnie poprowadziły ślad głębiej w las w kierunku jeziora Quartz, do miejsca, gdzie szlak gwałtownie się zwęża i wspina się po skalnej półce.
To właśnie tam, około 3 mil od brzegu, zapach nagle zniknął.
Na skalistym terenie nie pozostał żaden ślad obecności człowieka, żadna złamana gałąź, nic, co mogłoby pomóc w odtworzeniu ostatnich minut jej trasy.
Kiedy Teresa zniknęła, był wieczór następnego dnia.
24 sierpnia Paula Jones przybyła na ten sam parking około godziny 18:00.
Potwierdzają to zarówno jej zeznania, jak i kod czasowy jej telefonu, który ostatnio zarejestrował połączenie internetowe, kiedy próbowała zadzwonić.
Czekała prawie do zmierzchu.
Według Pauli nie chciała panikować przedwcześnie.
Trasy na lodowcu często opóźniały turystów ze względu na trudny teren.
Jednak gdy zegar zbliżał się do godziny 21:00, poczuła, że sytuacja wykracza poza normalne opóźnienie.
Na parkingu zasięg sieci komórkowej był niestabilny i Paula nie była w stanie skontaktować się ani z Teresą, ani ze służbami ratowniczymi.
Uruchomiła samochód i pojechała do najbliższej stacji strażników leśnych w Polebridge.
Tam oficjalnie zgłosiła zaginięcie swojej przyjaciółki.
Strażnik dyżurny zapisał jej słowa w oficjalnym raporcie.
Teresa nie wróciła o wyznaczonej porze i nie można się z nią skontaktować.
Ten wpis był początkiem akcji poszukiwawczo-ratowniczej.
25 sierpnia o świcie w parku rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę poszukiwania.
W akcji wzięli udział strażnicy, wolontariusze, przewodnicy psów i helikopter.
Psy tropiące pewnie wyczuły zapach Teresy na parkingu, podążyły częścią trasy i zaprowadziły grupę głębiej w las.
Według szefa zespołu psów trop był stabilny i wyraźny, dopóki nie doprowadził do obszaru kamieni ogrzanych przez dzienne słońce.
Tam zapach się urwał.
Żadnego kawałka materiału, żadnych śladów walki, żadnych śladów upadku, nic.
Helikopter przeleciał nad obszarami przybrzeżnymi, sprawdzając klify i trudno dostępne miejsca, w których turysta mógłby spaść podczas zejścia.
Jednak gęste korony drzew zasłaniały większość terenu i z powietrza widoczne były tylko fragmenty rzeźby terenu.
Strażnicy przeczesali sąsiednie szlaki, wąwozy i sprawdzili miejsca, w których wędrowni turyści czasami szukają schronienia.
Wynik był taki sam.
Ani jednej wskazówki.
Poszukiwania trwały 2 tygodnie.
Szczegółowe mapy, zdjęcia satelitarne, wielokrotne obchody, termowizory helikopterowe.
Żadna z tych metod nie dała ani jednej wskazówki, gdzie dziewczyna mogła się udać.
Niektórzy strażnicy przyznali w swoich oficjalnych raportach, że obszar wokół jeziora Quartz był jednym z najtrudniejszych w całym parku.
Klify, skaliste zbocza, gęste zarośla, w których osoba mogła pozostać niezauważona nawet z odległości kilku metrów.
Po aktywnej fazie poszukiwań wysunięto dwie główne hipotezy.
Pierwsza dotyczyła ataku grizzly.
W okolicy wielokrotnie widziano drapieżniki i zdarzały się przypadki, gdy zaciągały one ofiary głęboko w krzaki.
Druga dotyczyła upadku do jednej z wielu szczelin, gdzie ciało mogło pozostawać niedostępne przez lata.
Obie wersje opierały się na fakcie, że w okolicy nie znaleziono żadnych materialnych śladów.
Dwa tygodnie później operacja została oficjalnie wstrzymana.
Terresa Harrison została zgłoszona jako zaginiona.
Jej nazwisko zostało wpisane do federalnej bazy danych, a jej rzeczy osobiste, których nigdy nie odnaleziono, zostały odnotowane w oddzielnej sekcji sprawy.
Las, w którym zniknęła, pozostał cichy i nieporuszony.
Jedyne, co pozostało w dokumentach, to sucha informacja, że młoda turystka wybrała się na wycieczkę i nigdy nie wróciła.
W maju 2017 roku Park Narodowy Glacier został otwarty po długiej i surowej zimie.
Na wyższych wysokościach nadal leżał śnieg, ale niższe obszary były już dostępne do sezonowych wycieczek.
Zgodnie z wewnętrznym planem służb parku, w tym miesiącu miała rozpocząć się coroczna ocena zbiorników wodnych w sektorze północno-zachodnim, w tym jeziora Quartz.
Jest to głęboka górska kotlina pochodzenia lodowcowego z zimną, prawie zawsze mętną wodą, otoczona stromym terenem i opuszczonymi szlakami serwisowymi zamkniętymi dla turystów.
Biolodzy pracujący tego dnia przybyli nad jezioro rano.
W oficjalnych raportach odnotowano skład grupy.
Trzech pracowników działu naukowego i technik jeziorny odpowiedzialny za sprzęt.
Według kierownika zespołu celem badania było wykonanie pomiarów warstw temperatury wody i sprawdzenie stanu osadów dennych, wszystko zgodnie ze standardową metodologią.
W tym celu użyto przenośnego echosondy i podwodnej kamery na kablu, która jest częściej używana wczesną wiosną, kiedy woda jest jeszcze zimna, a jej przejrzystość nieco wyższa niż latem.
O godz. 10:00 rano technik włączył kamerę i zaczął powoli opuszczać ją do wody, obserwując obraz na przenośnym monitorze.
Na pierwszych znakach kamera zarejestrowała obraz typowy dla tego obszaru.
Pływające cząsteczki roślinności, powolne prądy, fragmenty zatopionych gałęzi.
Jednak na głębokości około 15 m na ekranie pojawiło się coś, co natychmiast przyciągnęło uwagę członków grupy.
Według jednego z biologów obraz przedstawiał obiekt o nieregularnym kształcie, który nie przypominał naturalnych struktur.
Kamera została opuszczona jeszcze niżej, a kontury stały się bardziej wyraźne.
W oficjalnym raporcie technika stwierdzono, że widoczne były fragmenty odzieży i jasne obszary podobne do ludzkiej skóry.
To właśnie on jako pierwszy wypowiedział zdanie, które później zostało zacytowane w aktach sprawy: „Wygląda jak człowiek”.
Słowa te zostały zapisane tylko w formie pisemnej, ponieważ grupa nie nagrywała dźwięku.
Raport o odkryciu został niezwłocznie przekazany strażnikom.
Zgodnie z procedurą natychmiast ograniczono dostęp do jeziora, a godzinę później na miejsce przybyli nurkowie.
Według szefa ekipy ratowniczej strome ukształtowanie terenu brzegowego utrudniało wydobycie ciała.