Teściowa zemściła się na Zięciu tyrana. To, co znaleźli w studni, zszokowało wioskę

Malinówka była typową rosyjską wioską lat 90. ubiegłego wieku z 230 domami, z których połowa była już pusta. Była to zrujnowany kolchoz imienia Kirova, zamknięty sklep i klinika medyczna, która działała dwa razy w tygodniu.

Komisarz przyjeżdżał raz w miesiącu, nawet jeśli w centrum dzielnicy nie było ważniejszych spraw. W takiej wiosce dramaty rodzinne były uważane za wewnętrzną sprawę każdego gospodarstwa domowego. Sąsiedzi słyszeli krzyki i widzieli siniaki, ale nie spieszyli się z interwencją. To była niewypowiedziana tradycja, aby nie ingerować w życie innych ludzi, nawet jeśli to życie zamienia się w piekło.Gry rodzinne

 

W tym domu mieszkała Lidia Fedorowna Rjaba. Miała 61 lat, była wdową i byłą mleczarką w miejscowym kołchozie. Pracowała na farmie przez całe życie do końca lat 80.jej mąż zmarł dziewięć lat temu, kiedy nie mógł znieść serca, zostawiając ją samą z niewielką emeryturą i ogrodem warzywnym. Była to kobieta niskiego wzrostu i silnej budowy, z głębokimi zmarszczkami na opalonej twarzy i bez uśmiechu szarymi oczami. Sąsiedzi mieli o niej różne opinie: niektórzy mówili, że Lidia Fiodorowna była sprawiedliwą i pracowitą kobietą, inni uważali ją za zbyt surową i nieprzyjazną. Ale wszyscy zgadzali się co do jednego: była kobietą, która nie wybaczyła zdrady i okrucieństwa.

37-letni Władimir Czesnikow był szwagrem Lidii Fiodorowna i mężem Natalii. Niski i krępy, z przerzedzającymi się włosami i spuchniętą od alkoholu twarzą, był miejscowym. Pracował jako traktorzysta w kołchozie, dopóki nie spadł z nóg. Potem zadowalał się drobną pracą — rozłupywaniem komuś drewna, naprawianiem ogrodzenia-ale spędzał większość czasu z butelką. Vladimir pił dużo i regularnie: bimber, wódkę, wodę kolońską, wszystko, co było pod ręką. Rzadko widywano go trzeźwego, a sąsiedzi żartowali, że nawet poszedł spać pijany. Ale nie chodziło tylko o picie. Vladimir był tyranem, domowym despotą, który uważał swoją żonę za swoją własność. Regularnie i metodycznie bił Natalię za wszelkie wykroczenia: jeśli źle gotowała, wyglądała nieodpowiednio lub źle go podawała. Bił ją nie ze złością, ale prawie spokojnie i codziennie, jakby to była normalna część życia rodzinnego.

 

Przesłuchanie odbyło się tydzień później. Przybyły policjant zastał Władimira na podwórku na drinka z sąsiadem. Rozmawiał z nim przez około dziesięć minut. Władimir skinął głową, obiecał, że nie będzie już bił żony i przeprosił. Morozow odszedł. Tej samej nocy Vladimir szczególnie brutalnie pobił Natalię za to, że odważyła się narzekać. Lydia zdała sobie sprawę, że prawo ich nie ochroni. W tamtych latach Policja Była przepracowana; przestępczość rozkwitła, awantury gangów, rabunki i morderstwa wymagały uwagi. Przemoc domowa została uznana za drobny problem, zwłaszcza na obszarach wiejskich, gdzie miejscowy policjant był odpowiedzialny za pięć wiosek i dwa miasteczka. Chociaż Morozow chciał pomóc, fizycznie nie mógł stale monitorować każdej rodziny. Lydia zrozumiała to i zaczęła się przygotowywać.Gry rodzinne

W styczniu 1994 roku doszło do incydentu, który był ostatnią słomą. Vladimir wrócił do domu pijany w nocy i zażądał jedzenia. Natalia nie miała czasu na przygotowanie obiadu i zawahała się, przestraszona. Vladimir był wściekły i pobił ją tak mocno, że zemdlała. Lydia usłyszała hałas, wybiegła z pokoju i zobaczyła córkę na podłodze w kałuży krwi. Vladimir stał nad nią, dysząc ciężko, patrząc ponuro na teściową. Lydia rzuciła się do córki. Vladimir próbował ją odepchnąć, ale starsza kobieta okazała się silniejsza niż wyglądała. Wypchnęła go z oddziału, zamknęła drzwi i wezwała karetkę.

Zinaida Petrovna przyjechała po 40 minutach. Zbadała Natalię i odkryła, że ma wstrząs mózgu, złamane żebra i kilka krwiaków. Nalegała na hospitalizację, ale Natalia odmówiła, obawiając się, że jeśli odejdzie, Vladimir zabije jej matkę. Sanitariusz zrobił wszystko, co mógł: opatrzył rany, podał środki przeciwbólowe i zostawił recepty. Kiedy wychodziła, Zineida cicho powiedziała Lydii: “to nie potrwa długo. Albo ją zabije, albo popełni samobójstwo. Zrób coś, Lidia Fiodorowna. Czas się kończy.Lydia skinęła głową; już podjęła decyzję.

Tej nocy, siedząc przy łóżku córki i patrząc na jej okaleczoną twarz, starsza kobieta zdała sobie sprawę, że nikt im nie pomoże — ani policja, ani sąsiedzi, ani krewni. Jeśli chce uratować córkę, będzie musiała działać we własnym interesie. I zaczęła układać Plan.

Sąsiadka Lidii, Antonina Stepanovna krawcowa, wspominała później, że Lidia Fedorowna zmieniła się w ciągu tych zimowych dni. Stała się jeszcze cichsza i bardziej skoncentrowana. Wcześniej często rzucali kilka słów przy ogrodzeniu, omawiając pogodę, zbiory i wiadomości o wiosce. Teraz Lydia po prostu skinęła głową w odpowiedzi na powitanie i szybko weszła do domu. Antonina myślała, że jest po prostu zmęczona i martwi się o córkę; nie mogła sobie wyobrazić, że plan dojrzał już w głowie sąsiada. Lydia była praktyczną kobietą bez złudzeń co do prawa i Sprawiedliwości. Lata pracy w kolchozie, życia na wsi i utrata męża zahartowały ją. Rozumiała, że jeśli chce chronić swoją córkę, musi działać zdecydowanie, ale rozumiała również, że każde jej działanie będzie miało konsekwencje.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *