Turystka, która zaginęła w Idaho – odnaleziona rok później na dnie jaskini, ledwo rozpoznawalna…

Turysta, który zgubił się w Idaho – odnaleziony rok później na dnie jaskini, ledwo rozpoznawalny
W sierpniu 2017 roku Rebecca Hollisová, 26-letnia graficzka, zniknęła bez śladu w górach Sawtooth w środkowym Idaho. Pátracie týmy vekkely przeczesała okolicę i zbadała każdą drogę, każdy widok, każdą możliwą trasę. Nic nie znaleziono: żadnych ubrań, żadnego sprzętu, żadnych śladów walki. Wyglądało to tak, jakby góry pochłonęły ich wszystkich, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów.

Prawie rok później, gdy grupa amatorów eksploracji wyruszyła na eksplorację niezbadanego systemu jaskiń w pobliżu jeziora Redfish, ogłosili wiadomość, która wstrząsnęła całym stanem. Głęboko w wąskiej komnacie, osłoniętej od słońca, znaleźli postać skuloną pod zimną, skalną ścianą. Początkowo myśleli, że to już zwierzę, a może szczątki jakiegoś starca. Ale ich čelovky rozświetliły okolicę, zbadali ruch: badý nádych, plytké zalapanie po dychu. Osoba życia. To była Rebecca. Od tego momentu rozpoczęła się historia, która na nowo zdefiniowała granice tego, co możliwe: przetrwanie, izolacja i opór wobec ludzkiego ducha w obliczu niewyobrażalnej ciemności.

14 sierpnia 2017 roku pogoda w Lesie Narodowym Sawtooth była niemal idealna. Rebecca Hollisová dotarła na początek szlaku Iron Creek krótko po 10:00. Nagranie z kamery monitoringu na pobliskim komisariacie policji nakazało zatrzymanie Hondy Civic o 9:58. Zaparkowała w pobliżu oznakowania poziomego, wzięła mały plecak z siedzenia pasażera i poszła do punktu informacyjnego. Według pamiętnika, Rebecca zameldowała się o 10:12. Pismo było „úhládný a presný”. Przedstawiła planowaną trasę: Iron Creek do jeziora Sawtooth, spokojny spacer, który zazwyczaj zajmuje od czterech do pięciu godzin w obie strony. Jej znajomi, którzy dobrze ją znali, powiedzieli jej, że Rebecca już jest ostrożna. Odkąd trzy lata temu przeprowadziła się do Boise, jeździła na wycieczki po Idaho, ale zawsze przestrzegała podstawowych zasad bezpieczeństwa. Nosili ze sobą wodę, mapę, naładowany telefon i małą apteczkę. Poinformowała wszystkich o swoim pobycie. Nigdy nie było to niepotrzebne ryzyko. Preto sa jej zmiznutie od początku zado nevvysvelitelnejne.

Rebeccę ostatni raz widziała para, która spotkała ją na chodniku około 11:30 tego dnia. Kiedy występowała, to występowała. W zeznaniach złożonych śledczym opisali ich jako zmarłych i zestresowanych. Uśmiechnęła się do nich, przywitała, a następnie kontynuowała wspinaczkę bez zatrzymywania się. Pani mąż pamiętał ich, już ubranych w niebieską kurtkę i szary batoh. Jego żona wspominała, że ​​Rebecca wydawała się już całkowicie zrelaksowana, ani roztrzęsiona, ani niespokojna. To krótkie spotkanie było ostatnim wiarygodnym dowodem obecności Rebekki Hollis na chodniku tego dnia. Wszystko, co nastąpiło później, przepadło.

 

Related Articles

Poszłam do innej ginekolog, żeby się uspokoić, ale kiedy zbladła, patrząc na USG i cicho zapytała: „Kto przeprowadzał pani poprzednie wizyty?”

Ukryłam przed mężem fakt, że wygrałam 3 miliony dolarów na loterii i udawałam, że mnie zwolniono.

Para zaginęła w trakcie randki – dwa miesiące później nurek dokonał przerażającego odkrycia…

Młoda matka zniknęła z wózkiem dziecięcym na Florydzie: odnaleziono ją po 6 miesiącach w mojej lalce do karmienia piersią
Rebecca planowała spotkać się ze swoją współlokatorką Jessicą Puitovą wieczorem o 19:00. Kiedy Rebecca nie przyszła, ale nie rozmawiały, Jessica założyła, że ​​już zapomniała o czasie lub postanowiła zostać dłużej i obejrzeć zachód słońca. Około 21:00 zaczynało się czuć staro. Około 22:00 koła były zapakowane, ale bezskutecznie. O 23:00 Jessica skontaktowała się z biurem szeryfa hrabstwa Blaine. Dyspozytor zauważył informację i natychmiast przekazał ją do Sawtooth Area Rescue and Rescue Coordinator. Záchranári przybył na początek szlaku turystycznego Iron Creek krótko po północy. Samochód Rebecci nadal tam był, zaparkowany dokładnie tam, gdzie go zostawiła. Drzwi były zamknięte. Wewnątrz policja znalazła torebkę, klucze, na wpół pustą butelkę mrożonej herbaty i szkicownik. Nie używaj telefonu w samochodzie. To dało ekipie poszukiwawczej nową nadzieję. Gdyby była mała, mogłaby wezwać pomoc, a oni mogliby zlokalizować jej sygnał. Natychmiast próbowali ich odnaleźć. Sygnał zwrotny był słaby, ale niestabilny, pochodził z wysokich gór w pobliżu jeziora, ale nie dało się określić dokładnej pozycji. Po kilku godzinach sygnał nie został wysłany. Bateria była rozładowana lub telefon nie działał.

O świcie 15 sierpnia rozpoczęły się oficjalne poszukiwania. Strażnicy parku, wydobywcy i wyłaniający się z ziemi patrolowcy przemierzali rozległe doliny Iron Creek Trail i okoliczne tereny dzikiej przyrody. Ratownicy wyposażeni w kamery termowizyjne przelatywali nisko nad zboczami i dolinami. Drony służą do badania terenów niedostępnych dla dróg. Przez pierwsze trzy dni pogoda była sprzyjająca. Ratownicy przeczesywali każdy odcinek szlaku, każdą alternatywną trasę, każdą skalną wychodnię, gdzie ktoś mógł spaść lub spaść. Badali odnogi jeziora, koryto strumienia i gęsty las, gdzie widoczność była prawie zerowa. Krzyczeli do niej, aż ich głosy ochrypły. Wytężyli słuch i nasłuchiwali jakiegokolwiek dźwięku, który mógłby wskazywać na jej obecność, ale nic: żadnej odpowiedzi, żadnego kroku, nawet powolnego kroku, który można by definitywnie przypisać jej obecności.

W środę poszukiwania zintensyfikowano. W miarę jak schodziliśmy z klifów, brodząc przez lodowe strumienie i sprawdzając opuszczone kempingi w poszukiwaniu połowu ryb i słomy, psy wyłapywały złe ślady w kilku miejscach, ale bez przekonujących rezultatów. Każda ścieżka kończyła się chaosem, zapachy innych turystów mieszały się z zapachami innych turystów. Do końca pierwszego tygodnia do pielgrzymki dołączyło ponad 200 osób. Lokalne stacje telewizyjne nadawały codzienne relacje. Zdjęcie Rebekki zostało opublikowane na plakatach z napisami o nieznanych osobach w całym kraju. Jej rodzina przyleciała z Oregonu i dołączyła do wolontariuszy w drodze, rozdając ulotki i prosząc każdego, kto ma informacje, o zgłoszenie się. Jej ojciec powiedział reporterowi, że Rebecca jest inteligentna, ale ciekawa. Jeśli zostanie zraniona, znajdzie sposób, aby zasygnalizować swoją obecność. Gdyby się zgubiła, zostałaby w tym samym miejscu i czekała, aż ktoś ją znajdzie. Nie mógł pojąć, jak mogła zniknąć w środku nocy na drodze, którą dziesiątki ludzi przemierzają co tydzień.

Wyciągi z jej konta bankowego zostały zweryfikowane. Sprawdzili jej wyciągi bankowe, aby upewnić się, czy planuje dobrowolne odejście. Nie opublikowano niczego niezwykłego. Wszyscy opisali Rebeccę jako osobę stabilną, szczęśliwą i spełnioną. Nie było żadnych oznak depresji, konfliktów, nic, co wskazywałoby na to, że odeszła z własnej woli. Skonsultowali się nawet z psychologiem sądowym, aby posúdili ochás únosu. Analytik doszedł do wniosku, że już miasto i okoliczności, w których odeszła, nie były do ​​końca pewne. Wskaźnik był zbyt prawdopodobny, zbyt nieprzewidywalny. Przestępstwo oportunistyczne pozostawiłoby ślady w takim kontekście, ale ich nie było.

Po dwóch tygodniach oficjalne poszukiwania zostały ograniczone. Biuro szeryfa wydało oświadczenie, w którym wyjaśniono, że wszystkie dostępne środki zostały wyczerpane, ale poszukiwania będą kontynuowane, choć z mniejszą intensywnością. Rodzina była zdruzgotana. Jessica Puit później opisała to ogłoszenie jako moment, w którym zdała sobie sprawę, że Rebecca może nigdy nie wrócić do domu. Około cztery miesiące później mniejsze grupy wznowiły weekendowe poszukiwania. Wolontariusze, którzy nigdy nie spotkali Rebecci, organizowali własne wyprawy w dzicz z nadzieją, że znajdą szlak, który przeoczyli eksperci. Społeczności internetowe poświęcone nieznanym osobom analizowały mapy, dzieliły się teoriami i proponowały nowe władze patrania. Pomimo całego wysiłku, determinacji i nadziei, nic się nie zmieniło. Rebecca Hollisová pozostała niewierna.

Zostało zamknięte z upływem terminu, który był niejasny. Śledczy pozostawili akta otwarte, ale regularnie je przeglądali w poszukiwaniu nowych tropów, ale bezskutecznie. W publicznych oświadczeniach główny śledczy przyznał, że zaginięcie Rebekki było jedną z najpoważniejszych spraw, z jakimi kiedykolwiek miał do czynienia. Żadnych błędów w jej planach, żadnych zagrożeń dla środowiska, które mogłyby wyjaśnić całkowity brak dowodów, ale żadnych dowodów po tym, jak porzuciła ciało. Wyglądało to tak, jakby po prostu zniknęła.

Rodzina Rebekki nie poddała się. Co kilka miesięcy wracali w Góry Sawtooth i podążali śladami ostatnich znanych śladów. Na początku szlaków rozdawali nowe ulotki, kontaktowali się ze strażnikami parku i informowali lokalną policję o jej sprawie. Z okazji pierwszej rocznicy wydarzenia zorganizowali trasę upamiętniającą wzdłuż Iron Creek Trail. Uczestniczyło w niej około 30 osób, w tym kilku wolontariuszy z kraju. Szli w milczeniu, każdy trzymając świeczkę, ale zebrali się nad jeziorem, aby podzielić się wspomnieniami o Rebekce. Matka Rebekki wygłosiła krótkie przemówienie, w którym powiedziała, że ​​wciąż wierzą, że ona gdzieś tam jest, ale nigdy nie przestają jej szukać.

W tej właśnie chwili, niecałe osiem kilometrów stąd, Rebecca Hollisová wciąż żyła. Była pogrzebana głęboko pod ziemią, oszalała do tego stopnia, że ​​panowała całkowita ciemność, dawno temu tracąc poczucie czasu. Ale nie wiedziała, że ​​ktoś wciąż jej szuka.

Został opublikowany 11 sierpnia 2018 roku, niemal dokładnie po zaginięciu Rebekki. Trzech mężczyzn z grupy ekspedycyjnej Mountain Hollow Adventures z siedzibą w Boise spędziło poprzednie tygodnie na badaniu słabo udokumentowanych systemów jaskiń w regionie Sawtooth. Nawet jeśli nie byli profesjonalnymi grotołazami, mieli niewielkie doświadczenie w mapowaniu podziemnym, a ponadto przeoczyli przebieg poprzednich badań. Lider grupy, Derek Pullman, 34-letni kierownik firmy zajmującej się sprzętem turystycznym, odnalazł w starych dokumentach leśnych szereg jaskiń wapiennych w pobliżu jeziora Redfish, które nigdy nie zostały w pełni zbadane. Dokumenty te są niejasne, pochodzą z początku lat 80. XX wieku, ale większość z nich opisywała jaskinie jako niestabilne lub nieodpowiednie do publicznego dostępu – dokładnie taki typ miejsca chciał udokumentować Derek.

Rankiem 11 grudnia Derek w towarzystwie dwóch towarzyszy, Iana Mossa i Trevora Langa, pojechał do odległej drogi dojazdowej, oddalonej o około trzy kilometry od głównych ośrodków turystycznych wokół jeziora Redfish. Zaparkowaliśmy samochód na słupie i mozolnie przedzieraliśmy się przez gęstą dżunglę i śliski teren przez prawie godzinę, aż dotarliśmy do współrzędnych, które Derek zapisał w swoim GPS-ie. Wejście do systemu jaskiń było ledwo widoczne, ukryte za zawalonym zboczem i zarośniętymi krzakami. Gdyby ich nie szukali, przeszliby obok nich. Otwór był wąski, tak szeroki, że mógł się przez niego przecisnąć jeden człowiek. Derek wszedł pierwszy, a za nim Ian i Trevor. Trzeba było zabrać kask, zapasowe baterie, linę, sprzęt wspinaczkowy i przenośną kamerę wideo, aby udokumentować swój post.

Początkowy korytarz był lekko nachylony, zmuszając ich do opierania się o ściany, aby się nie poślizgnąć. Powietrze było zimne i wilgotne, z lekkim, mineralnym zapachem typowym dla wapiennych stavby. Po około dziesięciu metrach korytarz rozszerzył się do małej komnaty z sufitem tak niskim, że musieli się udusić. Derek, zapisałeś czas i lokalizację małego notatnika, w którym zapisałeś trasę. Szli ostrożnie, ale sprawdzali grunt przed sobą, czy nie ma tam luźnych kamieni lub nieoczekiwanych przepaści. Ian, który niewiele wiedział o geologii, wskazał na żyły w skałach, które wskazywały, że woda została przecięta na tysiące metrów. Ściany są miejscami gładkie, pokryte cienką warstwą wilgoci, która odbijała światło w specjalnych, zmieniających się wzorach.

Po pół godzinie powolnego marszu dotarli do skrzyżowania, gdzie główny korytarz rozdzielał się na dwa węższe tunele. Derek wybrał lewy, który wydawał się mniej stromy. Weszli do tunelu jeden za drugim, opierając ramiona o skałę. Tunel wił się w dół, ale stopniowo opadał ku ziemi. Kilka razy musieli przeczołgać się przez korytarz, gdzie sufit opadał poniżej metra. Trevor powiedział później śledczym, że jest prawie gotowy, by obejść jedną z wąskich uliczek, ale Derek był zdeterminowany, by dowiedzieć się, dokąd zmierza.

W końcu, po tym, co wydawało się wiecznością, ale prawdopodobnie tylko piętnastu minutach, tunel otworzył się na większą przestrzeń. Derek ostrożnie wstał, ale rozejrzał się po pokoju głową. Miestnosť bola kruhová, o średnicy około czterech metrów i suficie około dwóch i pół metra wysokości. Podłoga była nierówna, pokryta żwirem i drobnymi kamieniami. Vduch bol citeľne chladnejší a vladlo absolutne ticho, okrem sznudu ich dpišenia. Ian jako pierwszy zauważył coś niezwykłego w kącie pokoju. Zawołał Dereka, ale wskazał na substancję, która nie wyglądała jak naturalna skała. Derek początkowo pomyślał, że to sterta starego sprzętu kempingowego, alebo trosiek, który został zmyty przez powódź. Ale jeśli podeszli bliżej, obiekt stał się wyraźniejszy: to była istota ludzka.

Ciało siedzi oparte plecami o kamienną ścianę, kolana podciągnięte do piersi, dłonie owinięte wokół nóg. Głowa lekko pochylona, ​​broda oparta na kolanach. Dłonie wisiały w zamotanych, splecionych pasmach, tak brudnych, że nie sposób było dostrzec ich pierwotnego koloru. Ciało było szare i spuchnięte, ledwo rozpoznawalne jako tkanina. Skóra na moich dłoniach i stopach była szara i śliska, pokryta brudem i niczym, co przypominałoby stare siniaki lub rany. Dłonie wisiały w powietrzu z trzema mężczyznami. Stały tumany, lampy skierowane na postać, wszyscy próbowali zrozumieć, co widzą. Derek powiedział wtedy, że jego pierwszą myślą było to, że natknęli się na zwłoki, kogoś, kto zmarł w jaskini, zanim jego dłonie zostały zmumifikowane w zimnym, suchym powietrzu. Ale potem Trevor zauważył coś, co sprawiło, że zrobiło mu się niedobrze. Klatka piersiowa się poruszała. To było prawie nie do zniesienia, powolny, powolny ruch, ale był. Ta osoba oddychała.

Derek natychmiast wyciągnął radio, żeby wezwać pomoc, ale pod ziemią nie było sygnału. Ian podszedł drżącym głosem i wyszeptał: „Halo?”. Zapytał, czy osoba coś czuje, mając nadzieję na odpowiedź. Początkowo nic. Żadnego ruchu, żadnego dźwięku, żadnej reakcji. Potem, bardzo powoli, uniósł głowę. Twarz zwróciła się ku nim, niemal nie do poznania. Zapadnięte oczy, zasnute ciemnym chlebem. Zapadnięte policzki, podrapane i pomalowane piórami. Pusty, pusty wyraz twarzy, jakby osoba patrzyła prosto przez niego. Ian ponownie zapytał, czy słyszą, ale tym razem w ich oczach pojawił się delikatny błysk, drobna zmiana wskazująca na pewne zrozumienie.

Derek powiedział Trevorowi, żeby został z nią, podczas gdy on i Ian jak najszybciej wypłyną na powierzchnię i wezwą pomoc. Trevor stał kilka metrów od nich, ale trzymał latarkę nisko, żeby ich nie oślepić. Powiedział jej spokojnym, zrównoważonym głosem, że ich stamtąd wyciągną, pomoc już nadchodzi, ale wszystko będzie dobrze. Nie wiedział, czy zrozumiał. Przez chwilę patrzył na nią, a potem odwrócił się, gdzieś w dal. Wtedy zauważyłaś, że twoje ręce lekko drżą, a oddech, choć regularny, jest boleśnie powolny.

Derek i Ian pobiegli z pełną prędkością z powrotem do tuneli, a żeby wydostać się na powierzchnię, obcierali dłonie i kolana o śliską skałę. Gdy świtało, Derek wyciągnął telefon i zadzwonił pod numer alarmowy 911. Rozmowa została nagrana o 13:37. Operator zapytał o swoją lokalizację, ale Derek poprosił o najdokładniejsze znane mu współrzędne, wyjaśniając jednocześnie, że w jaskini znaleźli już żywą osobę, która wydaje się być w stanie krytycznym. Operator natychmiast skontaktował się z biurem szeryfa hrabstwa Blaine i lokalną ekipą ratunkową. Dwadzieścia minut później ratownicy ruszyli w drogę.

 

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *