„Krystyny nie stać na wycieczkę”. Nauczyciel ocenił i zakpił z uczennicy, ale po rozmowie z jej ojcem zmienił zdanie.

Ta sytuacja miała miejsce 3 lata temu i dotyczyła koleżanki mojej córki. Obie dziewczynki chodziły razem do czwartej klasy szkoły podstawowej. Dzieci pochodziły z różnych środowisk i warstw społecznych, ale mimo tego były dla siebie dobre i przyjazne. Klasa otrzymała nowego wychowawcę, ponieważ ich poprzednia wychowawczyni zaszła w ciąże i poszła na urlop macierzyński. Teraz jej miejsce zajął zaledwie 24-letni nauczyciel matematyki, który dopiero co skończył studia. Było to jego pierwsze wychowawstwo.

Oczywiście nie wszyscy rodzice byli zadowoleni z tego, że wychowawcą klasy, do której chodzą ich dzieci jest tak młody i mało doświadczony nauczyciel. Inni natomiast myśleli, że dzięki temu, że jest tak młody, będzie lepiej rozumiał dzieci i podchodził do nich z większą dozą wyrozumiałości. Na początku wszystko było w porządku i nikt nie skarżył się na jego pracę. Jedyne, co było widoczne to to, że wolał rozmawiać z tymi nieco bardziej zamożnymi rodzicami, którzy chętnie sprawiali mu prezenty za to, że mężczyzna pomógł ich dziecku z cięższym temat czy pozwolił ponownie poprawiać ocenę. Moje dziecko traktował normalnie. Co innego działo się w stosunku do koleżanki mojej córki, Krystynki, której rodzice nie byli zamożni i żyli dosyć skromnie, przez co nie dawali żadnych dodatkowych prezentów nauczycielowi prócz tego, co wraz z resztą rodziców prezentowali mu z okazji Dnia Nauczyciela czy końca roku szkolnego.

Pewnego dnia córka wróciła do domu i powiedziała, że nauczyciel źle potraktował Krystynkę. Dzieci wraz z wychowawcą planowały wycieczkę i wychowawca zbierał na nią pieniądze. Każdy chętny uczeń miał zapłacić 250 złotych, ponieważ takie były koszty tej wycieczki. Wszystkie dzieci oprócz Krystyny od razu zgłosiły swoją chęć, niektóre już wpłaciły pieniądze, a dziewczynka jako jedyna nie była pewna, czy jej rodziców będzie stać na jej wyjazd. Wtedy nauczyciel powiedział na głos:

– Dobrze, wszyscy którzy mają pieniądze, są zapisani przeze mnie na wycieczkę, oprócz Krystyny, bo ona i tak nie będzie miała wystarczającej ilości pieniędzy. 

Powiedział to tak bezczelnym i kpiącym tonem, że ciężko nawet uwierzyć w to, że tak mógł postapić nauczyciel. Córka powiedziała, że dzieci cały dzień się z niej naśmiewały, a dziewczynka chodziła przez resztę dnia smutna i zawstydzona.

Tego samego dnia zadzwonił do mnie ojciec dziewczynki. Nie wiedział, co ma robić i był bardzo przygnębiony tym, jak nauczyciel potraktował jego córkę. Oboje z żoną w końcu pracowali i starali się, aby ich rodzinie niczego nie brakowało, dlatego tak bardzo zabolały go słowa szkolnego wychowawcy. Powiedziałam mu, jednocześnie go uspokajając, żeby się tym bardzo nie martwił i że chętnie we wszystkim mu pomogę. Wymyśliłam, co możemy zrobić. Także nie chciałam, aby jego córka była źle traktowana. 

Ojciec Krystyny był policjantem. Mimo tego, że ciężko harował i ciągle narażał swoje życie, jego wynagrodzenie było marne. Powiedziałam mu, aby nie godził się na takie chamstwo oraz niesprawiedliwość i pojechał porozmawiać z tym nauczycielem. Moja córka była świadkiem tej sytuacji, ponieważ ojciec Krystyny zjawił się po lekcji matematyki.

Kiedy ojciec Krystyny przyszedł w mundurze porozmawiać z wychowawcą jego córki, na wstępie poprosił, aby najpierw poszedł po dyrektora i aby w jego obecności odbyła się ta rozmowa. Nauczyciel ze spuszczona głową posłusznie odmaszerował po dyrektora. Oboje nie wiedzieli, czego mogli się spodziewać.

Niestety, moja córka nie widziała tego, co działo się za zamkniętymi drzwiami, ale pewnym jest, że po tamtej rozmowie nauczyciel matematyki zmienił swoje zachowanie, spokorniał i bardziej szanował Krysię oraz innych uczniów z nieco mniej zamożnych rodzin. Nie był już tym odważnym w swoich twierdzeniach mężczyzną, co kiedyś. Odebrano mu także wychowawstwo, a półtorej roku później nie pracował już w tej szkole. 

Prawdopodobnie dostał w swoim życiu naprawdę ważną lekcję. Rodzice dzieci zawsze mają wybór i nie muszą płacić za wszystko, co wymyśli szkoła, czy to tyczy się wycieczek, czy innych kwestii. Nauczyciele z kolei nie mają prawa do oceniania ich oraz wywierania na nich presji i zawstydzania dzieci, a brak doświadczenia w nauczaniu niczego nie usprawiedliwia.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *