Z podróży poślubnej wróciliśmy z teściową

Mam na imię Jarosław. Raz już byłem żonaty, ale szybko się rozwiodłem. Dwa lata temu znów na swojej drodze spotkałem dawną miłość, jeszcze z czasów studenckich, którą była Oliwia.

Znowu zaczęliśmy się spotykać, a potem pobraliśmy się. Po ślubie razem zaplanowaliśmy wyjazd w podróż poślubną. Wcześniej jednak musieliśmy się spotkać z mamą Oliwii.

Teściowa wyszła po nas na dworzec. Natychmiast rzuciła się w stronę Oliwii, by ją przytulić. Kiedy to zrobiła, spojrzała na mnie w taki sposób że szybko zdałem sobie sprawę, że nie jest zachwycona naszym małżeństwem.
– Zatrzymacie się u mnie!
– Nie, no co Ty! Będziemy Cię krępować! Lepiej będzie, jak zatrzymamy się w hotelu!
– Nic z tych rzeczy! Nigdzie nie będzie Wam lepiej niż u mnie! U Oliwki nigdy nie było za dużo pieniędzy, a Ty widzę masz jakieś nowobogackie zachowania!

Potem, już wieczorem, teściowa zabrała mnie do kuchni i poinstruowała, co mam kupować jej córce do jedzenia.

Okazuje się, że Oliwia ma problemy żołądkowe i dlatego może z mięs jeść tylko cielęcinę.
– Nie próbuj kupować jakiegoś tłustego twarogu! W ogóle jak już coś macie coś jeść z nabiału, to kupujcie na targu od wiejskich gospodarzy, a nie sklepowe.
– Ale ja nie jem takich rzeczy!
– A co mnie Ty obchodzisz? Jakie to ma znaczenie, co jesz? Jak dla mnie to możesz nawet nic nie jeść! Mówię Ci o tym, co powinna jeść moja córka i żebyś na to uważał!
Wiedziałem już, że pobyt tutaj będzie koszmarem, dlatego poprosiłem żonę o to, abyśmy wymienili bilety i jak najszybciej wrócili do domu. Zdałem sobie sprawę, że nigdy więcej nie chcę widzieć mojej teściowej.

Oliwia nie wiedziała, co robić, bo kochała zarówno mnie, jak i swoją matkę.
Dwa dni później teściowa obwieściła, że czuje się coraz gorzej i nie powinna dłużej już mieszkać sama, więc chce wprowadzić się do nas. Oliwia nagle zaczęła mnie przekonywać, że ze swoją matką sprzedadzą mieszkanie nad morzem, a potem za te pieniądze ze sprzedaży kupi mieszkanie w naszym mieście dla swojej ukochanej mamusi.

Słuchałem Oliwii, ale wiedziałem, że to nierealne. W końcu mieszkanie w małym nadmorskim miasteczku, w którym mieszkała moja teściowa, nie może kosztować tyle, co mieszkanie w dużym mieście. Niestety, żona nie dawała się do tego przekonać.
Ogólnie rzecz biorąc, zamiast podróży poślubnej, z żoną zajęliśmy się sprzedażą mieszkania teściowej. Mieszkanie udało się sprzedać za 200 tysięcy złotych.
Kiedy wróciliśmy do domu, mój syn z pierwszego małżeństwa poinformował mnie, że jego dziewczyna jest w ciąży i planują się pobrać, a po ślubie chcą zamieszkać u nas.
Niestety, za dwieście tysięcy, które otrzymaliśmy ze sprzedaży mieszkania teściowej, nie mogliśmy nic dla niej kupić.

Okazuje się więc, że teraz żyjemy w dwupokojowym mieszkaniu w 6 osób: ja, Oliwia, mój syn, jego żona, moja wnuczka i teściowa.
Wyobraźcie sobie, co to za życie. Nawet wrogowi czegoś takiego nie życzę.
Tak wybrałem się w podróż poślubną…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *