Olga rzuciła małemu psu kiełbasę, ale pies jej nie zjadł, tylko chwycił w zęby i gdzieś zabrał. Poszła za nim i znalazła dziecko.

Olga rzuciła małemu psu kiełbasę, ale pies jej nie zjadł, tylko chwycił w zęby i gdzieś zabrał. Poszła za nim i znalazła dziecko.

Wszyscy w sklepie współczuli pijanej sprzątaczce Oleńce. Sprzedawczynie wiedziały, że przychodziła do pracy o ósmej rano spuchnięta, ale trzeźwa. Myła podłogę, wycierała drzwi, wyjmowała z lodówki przeterminowane jedzenie, które koleżanki odłożyły dla niej i szła na rynek kupić kolejną flaszkę. Tylko ja, stary kierownik, pamiętam, że pijaczka Oleńka była kiedyś szanowaną Olgą Zawadzką – moją zastępczynią.

Po śmierci męża i córki w wypadku samochodowym, Olga z kwitnącej 35-letniej kobiety zmieniła się w wrak człowieka. Wszystko zaczęło się od kilku kieliszków do snu. Potem poszło dalej. Byłem cierpliwy, rozmawiałem z nią, chciałem pomóc, ale Olga podpadła na całego szefostwu z wyższego szczebla i została zwolniona. Kilka miesięcy później zastałam ją na targu w towarzystwie innych kobiet, sortujących warzywa, i zaproponowałam, żeby przychodziła do sklepu jako sprzątaczka.

Moim warunkiem było, że będzie przychodzić do pracy trzeźwa, a po pracy będzie robić co chce. Olga zgodziła się. Tego dnia za Olgą chodził mały, czarny piesek. Musiał wyczuć kiełbaski, które miała przy sobie. Oldze zrobiło się żal małego kundelka, więc wyjęła z torby kiełbasę i dała ją pieskowi. Pies obwąchał zdobycz, zamerdał ogonem i uciekał z kiełbasą w zębach. Historia powtarzała się przez trzy dni, a Olga zastanawiała się, dlaczego pies nie zjadł od razu kiełbasy, tylko uciekł. „Może ona ma tam szczeniaki? ” pomyślała i zamiast jak zwykle iść na rynek, poszła za psem. Szła za zwierzęciem do opuszczonego garażu. Olga, cicho, żeby nie przestraszyć szczeniaków, poszła za nim. Przed oczami stanął jej przerażający obraz. W garażu, na stercie szmat zamiast szczeniaków siedziała brudna dziewczynka.

Pies położył przed nią kiełbasę i usiadł obok, merdając ogonem. Dziewczynka przełamała kiełbasę na pół, dała część psu, a drugą zaczęła łapczywie jeść. Olga zdębiała. Dziewczynka widząc ją zerwała się na równe nogi, krzycząc: „Proszę pani! To nie ja! To Piorun ukradł tą kiełbasę!”- „Spokojnie, sama dałam twojemu Piorunowi kiełbasę! Dam ci jeszcze trochę!” – „Naprawdę?”- „Naprawdę! „A może chcesz pójść ze mną, nakarmię cię zupą?” Olga z trudem powstrzymywała łzy. „Tak, a potem wydasz nas policji! I znowu wsadzą mnie do domu dziecka!” – wykrzyknęła z niedowierzaniem dziewczynka.

Wtedy Olga przypomniała sobie, jak bardzo nieuporządkowane i zaniedbane było jej mieszkanie, ze stosem butelek pod stołem, i nagle łatwo się zgodziła: „Jak nie chcesz iść, to nie idź”. Jutro przyniosę więcej jedzenia. Przez cały dzień Olga sprzątała mieszkanie. Potem spakowała część rzeczy córki do torby i poszła spać. Spała niespokojnie przez całą noc. Śniła się jej zmarła córka, dziewczynka z garażu i piesek Piorun.

Rano wszyscy w sklepie byli zaskoczeni. Sprzątaczka przyszła do sklepu wyglądając na odświeżoną, a jej oczy nie były już puste i zagubione. Szybko posprzątała, chwyciła trochę jedzenia z lodówki i nieśmiało podeszła do działu cukierniczego: „Anka, chciałabym dwadzieścia deko cukierków”. „Karmelki, może” – zaśmiała się głupia Anka. „Te z galaretką!” – wybąkała Olga – „ładnie zapakuj, proszę!”. Chwyciła słodycze i wybiegła ze sklepu. „Czy ona się zakochała?” plotkowały sprzedawczynie. Za rogiem czekał już na Olgę Piorun.

Trzy dni później kobiecie udało się w końcu sprowadzić Elizę – tak miała na imię dziewczynka z garażu – do domu. Umyta i ubrana Eliza posłusznie wypiła herbatę i opowiedziała, jak to rodzice wyjechali na wakacje, a ją zabrano do babci, która była stara i chora. Eliza opowiedziała Oldze jak źle było w domu dziecka, i że uciekła, i że jeśli tam wróci, to znowu ucieknie. A Olga słuchała i ukradkiem ocierała łzy.

Rano Olga z determinacją zapukała do moich drzwi: „Piotr! Musisz mi pomóc!” „O, taką pamiętam cię sprzed siedmiu lat! Chodź, usiądź i opowiedz mi o co chodzi.” Olga powiedziała mi o Elizie i psiaku, który się nią opiekował – „Masz znajomości! Pomóż mi zdobyć prawo do opieki.” Jak długo trwało udowadnianie, że Olga jest „daleką rodziną” Elizy, to już inna historia. Ale teraz cała trójka żyje szczęśliwie razem – Olga, Eliza i mądry pies Piorun.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *