Wieczorny spacer Mychajło do domu przez zaśnieżone miasto był spokojny, niemal senny. Mimo wczesnej pory miasto zdawało się odpoczywać. Mychajło szedł powoli, zamyślony, nie chcąc wracać do domu.
W pewnym momencie jego uwagę przykuła dziewczyna siedząca nieruchomo na ławce i wpatrująca się w niebo. Zaintrygowany Michaił podszedł do niej i zapytał: „Przepraszam, czy wszystko w porządku? Nie zmieniając postawy, dziewczyna wyszeptała po prostu: „Tak, patrzę w gwiazdy”. Te słowa skłoniły Mychajło do przyłączenia się do niej w obserwowaniu gwiazd, czego nie robił od lat,
Czynności, której nie oddawał się od wielu lat, zwykle zajęty zgiełkiem codziennego życia. Gdy tak siedzieli, umysł Michaiła błądził.
Zastanawiał się nad nieustannymi wymaganiami życia – wychowywaniem dzieci, trudnościami finansowymi, utrzymaniem daczy, obsesją żony na punkcie porządku i właściwego odżywiania.
Wrócił myślami do swojego dzieciństwa i zatęsknił za prostszymi czasami, kiedy proste rzeczy, takie jak ciasta jego babci, były głównym źródłem radości. Kiedy Michaił się odwrócił,Kiedy próbował ponownie porozmawiać z dziewczyną, ta zniknęła. W tym momencie zastanawiał się, czy sobie jej nie wyobraził.
Kiedy Misza wrócił do domu, spotkał się ze zwykłym zrzędzeniem żony na temat czystości i porządku. Kiedy wspomniał o dziewczynie i gwiazdach, żona zbyła go, skupiając się na pracach kuchennych. Następnego ranka Michaił po cichu opuścił dom, zostawiając żonie liścik, w którym wyjaśnił, że nie może dłużej znieść takiego życia. Pojechał do daczy, odśnieżył ją i cieszył się wolnością w samotności.
Wchodząc do domu, żartobliwie i z uśmiechem zdjął buty, ciesząc się prostą przyjemnością bałaganu. Od tego dnia, zadowolony z podjętych decyzji, Michaił zaczął odbudowywać swoje życie po swojemu.